Zimowy wyjazd do Jabłonkowa 13-15.01.2017

W piątkowy wieczór wyruszyliśmy na zimowy wyjazd do Jabłonkowa. O godzinie 19 pod Fodą zebrało się nas 25 osób, aby ruszyć w trasę. W drodze oczywiście obowiązkowy przystanek w Żorach, aby odebrać od rodziców o. Miłosza, tak uwielbianą przez nas, pastę. Na miejsce, do Sióstr Elżbietanek, dotarliśmy około godziny 21. Po kolacji nadszedł czas integracji przy wspólnych rozmowach i grach planszowych. Wiele śmiechu przysporzyła nam gra w Alians, która skończyła się nawet na łzach radości.

Pomimo soboty kolejny dzień wyjazdu rozpoczęliśmy bardzo wcześnie, bo już o godz. 8. Dzień zaczęliśmy Eucharystią, po niej szybkie śniadanie i podróż na stok. Część z nas wyruszyła na narty. Dla niektórych były to początki narciarskiego szaleństwa. Pod czujnym okiem nauczycieli-kolegów zdobywali nowe umiejętności. Część wraz z Duszpasterzami spędzała czas zjeżdżając na pontonach oraz „dupolotach”. Ci, którzy nie chcieli zjeżdżać ani na nartach ani na „dupolotach”, poszli do schroniska zjeść i napić się czegoś ciepłego. Pomimo licznych upadków i fikołków uśmiech nie schodził nam z twarzy. Po 3 godzinnej zabawie na śniegu, zmęczeni wróciliśmy na obiad i chwilę odpoczynku. Wieczorem był czas dla ducha – adoracja Najświętszego Sakramentu. Dzień jednak nie zakończył się na tym, były gry i zabawy oraz gotowanie budyniu na 25 osób.

Niedziela była dniem odpoczynku i lenistwa. Zaczęliśmy ją o 10 Eucharystią. Później było śniadanie, na które już tradycyjnie była jajecznica przygotowywana przez Pawłów. Jako, że nie lubimy się nudzić, udało nam się odnaleźć wspaniałą górkę do zjeżdżania. Bez dłuższego zastanowienia postanowiliśmy tą okazję wykorzystać. Po kilkunastu zjazdach i wywrotkach przyszła kolej na wojnę na śnieżki. Po okresie przygotowań do wojny – budowa fortów i śnieżek – rozgorzała zacięta bitwa. Słowa uznania należą się Asi, która jako nasza reporterka wojenna wszystko nagrała. Na pokrytej śniegiem polance, obok której toczyła się bitwa, utworzyliśmy wielki napis FODA. Część osób, która pozostała u sióstr również nie marnowała czasu. Bawili się wspaniale przy Pictureka – grze na spostrzegawczość oraz makao. Po powrocie wojowników z pola bitwy zjedliśmy obiad, posprzątaliśmy i wieczorem, tradycyjnie na zakończenie wyjazdu, pojechaliśmy na basen do hotelu Gołębiewski. Zaś Ci, którzy nie mogli iść na basen udali się do centrum Wisły na ucztę dla podniebienia do Mount Blanc. Na zakończenie szybkie grupowe zdjęcie i powrót do domu. Około godziny 23 wróciliśmy do Katowic.

Z niecierpliwością czekamy na kolejny wyjazd – majówkę.