Wakacje w Podłężu Królewskim 04-06.08.2017r.

W dniach 1-10 sierpnia miał miejsce wakacyjny wyjazd FODA do Podłęża Królewskiego. Niestety sporo Fodzian ma już inne obowiązki, ale ojciec Miłosz wytrwale czekał na wszystkich chętnych. I w końcu się doczekał.

W dniach 4-6 sierpnia grupa 9 osób przyjechała na weekend, by wspólnie spędzić czas. Po przybyciu na miejsce w piątek wieczorem na wygłodniałych czekała grillowa uczta. Oczywiście tej nocy nie poszliśmy za szybko spać. Rozmowom nie było końca, a późną nocą co niektórzy podziwiali gwiazdy – niebo było przepiękne tej nocy. Odważni, nie bojący się chłodnej nocy próbowali spać na hamaku – niestety próba poniosła klęskę.

Sobotnim przedpołudniem wybraliśmy się nad rzekę. Żeby nie było za łatwo, część osób do miejsca docelowego wybrała się korytem rzek. Kąpielom wodnym oraz słonecznym nie było końca. Niestety prawie każdy odczuwał kąpiele, zwłaszcza słoneczne, przez następne kilka dni. Pod dowództwem Pawła Płoskonia przygotowywaliśmy obiad – kaszotto. Porcji miało być 15, a z rozpędu wyszło nam 20. Wieczorem czas nam mijał na grze w badmintona, rozmowach oraz lekturze. Oczywiście znaleźliśmy czas na ucztę dla ducha – Msze świętą oraz wieczorną adorację. Tego dnia zmęczeni pływaniem oraz lekko obolali po zbyt długim opalaniu dość szybko poszliśmy spać.

W niedzielny poranek jak tradycyjnie wspólnie przygotowaliśmy jajecznicę. Aby umilić sobie czas razem graliśmy w badmintona. Okazało się, że za rakietę może służyć wszystko: od miotły po patelnie oraz przykrywki do garnków. Niektórzy z nas spędzali czas czytając książki, a byli też tacy, którzy tego dnia pracowali. Popołudniu cześć z nas udała się nad rzekę by jeszcze popływać. Ci którzy zostali zajęli się przygotowaniem obiadu. Tym razem było to spaghetti. Planowo mieliśmy opuścić Podłęże około godziny 20 jednak żal było opuszczać to miejsce i duszpasterza, tak więc wyjazd przesunął nam się o dwie godziny, podczas których świetnie się bawiliśmy tańcząc i śpiewając (kolba kukurydzy jest idealnym mikrofonem).