Jesienny wyjazd do Jabłonkowa 13-15.10.2017 r.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

Foda była ostatnio z wyjazdem w Jabłonkowie w Czechach. Chcemy się podzielić z Wami krótką relacją z weekendu 13 – 15 października.

Zacznijmy od tego, że Ojcowie Miłosz i Przemysław, znając nasze potrzeby, dbają o to, byśmy wyjeżdżali gdzieś regularnie. My, studenci – młodzi ludzie, aż się wyrywamy do tego, by spędzać czas w towarzystwie. A towarzystwo na wyjeździe jak zawsze, było najlepsze. Miejsce, również. Więc zabieramy się do pisania opowieści Fody – o naszych wspólnych przeżyciach i radościach.

Piątek, 13 października 2017
Zebraliśmy się przy budynku Fody. Ojciec Miłosz wykazał się zmysłem organizatora – każdy miał przydzielone swoje miejsce w jednym z kilku pojazdów. Przyjemnie było czytać swoje imię i nazwisko obok innych imion i nazwisk ludzi, których się lubi. Ojciec Przemysław błogosławi przed podróżą i w drogę!
Pierwszym punktem naszej wycieczki były Żory, gdzie odbywał się konkurs kompozytorski „Fide de Amore”. Wysłuchaliśmy dziesięć pięknych utworów w tym kilka Pawła Płoskonia – kompozytora, prowadzącego naszą fodową scholę. Należy dodać, że wygrał on wyróżnienie i… pierwsze miejsce. Jury, składające się z samych mądrych głów stwierdziło, że jego dzieło najpiękniej wychwala Pana. Pawle, z tego miejsca zgodnie mówimy: jesteśmy z Ciebie dumni!
Później? Piątkowa kolacja, co oznacza, że na stole królowała pasta rybna.

Sobota, 14 października 2017
Zaczynamy dzień Mszą Świętą. Tak rozpocząć dzień jest najpiękniej. Jak pośpiesznie pędziliśmy na Mszę, tak pośpiesznie pędziliśmy na śniadanie po mszy. Przygotowywaliśmy je my, studenci. Fodowemu wyjazdowi obok przyjemności towarzyszy obowiązek, który zresztą też jest przyjemny: wspólne szykowanie posiłków i mycie naczyń to niekończące się salwy śmiechu dobiegające z kuchni.
Wychodzimy w góry! Przez cały dzień zdobywaliśmy szczyt, jakim był Wielki Stożek. Byliśmy zmęczeni, lecz niezwyciężeni, a w schronisku na szczycie każdy czuł się jak Zwycięzca. O wybór szlaku zadbała nasza Marysia, wspaniałe dziewczę zarażające każdego radością.
Po powrocie pyszny gulasz, adoracja Najświętszego Sakramentu i gry, zabawy i nauka gry na caionie do godziny zdecydowanie za później.

Niedziela, 15 października 2017
Msza Święta, Jezus w naszych sercach. Wyjazd do Mstowa na odpust. Ojciec Miłosz zadbał o to, by poziom adrenaliny uczestników wycieczki był na najwyższym poziomie, gwarantując nam atrakcje typu karuzela, którą roboczo nazwiemy: „Zapierającą dech w piersiach maszyną grozy”. Wszyscy przeżyli, choć nie każdy się tego spodziewał. Następnie quady i czas wolny. W drodze powrotnej do Parafii św. Józefa zajrzeliśmy jeszcze na górską Drogę Krzyżową, gdzie podziękowaliśmy za pięknie spędzony czas. Później seans filmowy, podczas którego kilkoro z nas zasnęło, ale podobno film był dobry (jeśli by wierzyć opowieścią tym, którzy dotrwali do końca). Ci, którzy spali, zostali obudzeni w sposób bardzo niehumanitarny, bo słowami: „do sprzątania!”. Każdy dobrze wie, że przyjemniej budzi się, czując zapach parzonej kawy. Po sprzątaniu zebraliśmy się do samochodów i dzięki opiece św. Krzysztofa dojechaliśmy bezpiecznie do Katowic.

To był dobry czas. Za kilka miesięcy kolejny wyjazd do Jablonkova. Już teraz Was zapraszamy. Zapraszamy też do obejrzenia galerii zdjęć z wyjazdu, które zrobiła Asia.

Pokój i dobro!